Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nieznajowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nieznajowa. Pokaż wszystkie posty

23 lipca 2018

Domowe przyjemności.Burza.Rzeka.


Kolejny weekend. Trochę słońca, trochę deszczu.
Nieplanowany, bez pośpiechu z domowymi przyjemnościami. 
Z dłuższym śniadaniem, kawą mrożoną i wieczornym leczem.
I porządkami. No cóż w końcu kiedyś trzeba :)
I praniem. Jednym, drugim i trzecim.
I nawet nie wiecie jak to sobotnie pranie, rozwieszone na słońcu mnie ucieszyło. Bardzo!
Niedzielny słoneczny poranek i szybkie pakowanie. W niedziele byliśmy w Naszej Nieznajowej. 
Wzięłam prawie wszystko, jak nie ja. Nawet olejek do opalania. Prawie bo gumki do włosów zapomniałam a pech chciał była mi naprawdę potrzebna :)
W tą niedziele niebo w Nieznajowej było pełne chmur.
Była burza z piorunami, którą przeczekaliśmy w samochodzie. Patrzyliśmy na mokre szyby i biednego flaminga, która postanowił poczekać na brzegu.
A potem wyszło słońce. I były dziecięce buzie pełne uśmiechu i zabawa.
Mimo, że już nie w wodzie a na brzegu to i tak radośnie.
Myślę, że mimo deszczu, burzy i przerwy w kąpieli to był bardzo udany dzień.
A Nieznajowa po burzy wygląda cudownie. Zresztą dla mnie zawsze!






















4 sierpnia 2017

Garść letnich wspomnień

Lubię letnie wieczory. Światło migoczące w liściach drzew, spacery o zachodzie słońca i zapachy unoszące się gdzieś w oddali z pól. Lubię te wieczory, kiedy przykrywam ramiona lnianym szalem, wychodzę na pole i chłonę ciszę, która zapada o zmroku.
Lubię, gdy wracamy do domu a w oddali słyszę cykanie świerszczy. 
Lubię widoki, które zazwyczaj zostawiamy gdzie po drodze. Rzeka, pola, łąki, samotne drzewa i błękitne niebo.
Lubię wieczorne ogniska, pieczone ziemniaki i smak dojrzałych czereśni. Te kilka stron wakacyjnej lektury cieszy, nogi obolałe po całym dniu wędrowania i zmęczenie, które sprawia radość z przeżytego dnia.
Lato, które w szare dni wspomina się z sentymentem.


















31 maja 2017

Moje dzieci

W tym momencie chcę zapamiętać każdą chwilę, moment dzieciństwa moich dzieci. Ich małe bose stopy, rozczochrane włosy nad ranem, zaspane buzie. Chcę czuć każdy buziak który od nich dostaje, chcę czuć tę błogość i spokój w sercu kiedy czytam im po cichu na dobranoc. Kiedy na nie patrzę chcę zapamiętać te malutkie paluszki trzymające królika, i te chrupki we włoskach i kieszenie wypchane ludzikami ninjago. Każde przekręcone słowo chcę pamiętać, ostatnio ulubione "nie pozlawiasz". Chcę pamiętać ich kłótnie, choć teraz tak mnie złoszczą strasznie ale zatęsknię za nimi na pewno jeszcze. Wszystko jest ważne. Momenty strachu o nie, niepewności, czasem porażki czy gorycz wypowiedzianych w złości słów. Chciałabym zawsze dla nich być, zawsze mieć czas i znaleźć odpowiednie słowo, kiedy będą tego potrzebowali. Żeby mogli na mnie liczyć, przyjść porozmawiać o troskach i radościach, żebym zawsze była dla nich ważna.
Z perspektywy czasu wszystkie te chwile, momenty z naszej codzienności tworzą nasze życie, budują mnie jako mamę. Bo bycie mamą to dla mnie najpiękniejsza, najtrudniejsza i najważniejsza rola w życiu!









Stara dobra Nieznajowa

Pierwsza od dawna Nieznajowa. Nasza sielska sobota. Cisza, spokój, mamy dla siebie cały dzień.
Kocham takie dni i takie malutkie wycieczki za miasto, czuje że żyje, czuje się wolna, szczęśliwa i cudownie zrelaksowana. Niejednokrotnie to właśnie w takie dni odzyskuje spokój wewnętrzny kiedy codzienność mi doskwiera. W takie dni tęsknię za życiem na wsi, kiedy możemy siedzieć wszyscy razem na kocu, kiedy cała trójka leży koło mnie wpatrzona w niebo i słuchamy śpiewu ptaków. Kiedy najprostsze jedzenie smakuje tak cudownie na łonie natury, kiedy w każdej chwili możemy z Hanią iść na łąkę po polny bukiet, który zabierzemy do domu. I kiedy w tej ciszy tak dobrze odnajduje własne myśli, kiedy przyglądam się im i widzę, że Hania je tak samo jak ja bułkę, wyjadając najpierw środek, a Jasio delicje, objadając najpierw czekoladę a na samym końcu galaretkę. Kiedy Tosia zasypiając w wózku, wystawia na poręcz stopy a ja na ich widok wciąż się wzruszam.
I kiedy woda jeszcze zimna jak diabli, i niby dzieciakom to nie przeszkadza, a po chwili słyszę od Jasia: To jednak jeszcze nie sezon na rzekę :) mimo to jest materac, stroje kąpielowe i opalanie.
Jemy, śmiejemy się, idziemy na małym spacer a potem biwakujemy do wieczora. 
A potem przychodzi taki piękny wieczór, zachód słońca, który uwielbiam tu w Beskidzie i lubię te nasze nostalgiczne powroty kiedy dzień się chyli ku zachodowi.
Było tak jak lubię najbardziej!