Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty

31 stycznia 2019

Utuleni przed światem

Złapane styczniowe dni. Wśród zagubionych zdjęć odnajduje zimę. Białą, przygaszoną, ze światełkami w oknie. Wspólne kolędowanie, ciepłą kuchnie, śmiechy dzieci i nas otulonych sobą przed całym światem.
Dni z dobrym jedzeniem, kojącą muzyką i ciepłą wanną na wieczór.
Jeszcze odrobinę zimy, naszej domowej codzienności i wieczorów przy książce.
I dziś przy okazji chciałabym się z Wami podzielić cytatami z wyjątkowej książki "Listy dzieci do Pana Boga". Nam ta książka szalenie się podoba, czytając ją śmiejemy się w głos, czasem wzruszamy i ta myśl, że o ile świat byłby lepszy gdyby dorośli tak szybko nie dorośli:)

Pisownia oryginalna :)

"Kochany boże to wspaniałe że zafsze układaż gwizdy tam gdzie trzeba" Jaś

"Kochany Boże! Jak w niedzielę spojżysz na mnie w kościele pokaże ci moje nowe buty" Madzia

"Kochany panie Boże jeżeli wracamy w innej postaci to błagam nie zamieniaj mnie w Chalinke Walczyk bo jej nienawidze" Damian

"Proszę ześlij mi kucyka. Nigdy wcześniej o nic nie prosiłam. Morzesz to sprawdzić w swoich aktach"

"Panie Boże dzienkuje Ci za braciszka, ale ja modliłam się o szczeniaczka" Natalka

"Panie Boze kto narysował te linie dookoła krajuw?" Jurek

"Czy ksiądz Stefan jest twoim przyjacielem Czy tylko znajomym z pracy?" Basia

"Panie Boże najbardziej ze wszystkiego lubie Ojcze nasz. Czy musiałeś to przerabiać czy ci już tak wyszło za pierwszym razem? Jak ja coś pisze to ciągle musze poprawiać" Kasia

"Kochany Borze dlaczego zamiast pozwalać ludziom umierać nie zostawisz tych co masz teras? przeciesz musisz ciągle dorabiaci nowych" Ala

"Panie boże czy zwierzęta też mają ciebie czy korzystają z kogoś innego?" Wiktoria 

"Kochany Panie Borze byłem na silubie i oni całowali się w kosiciele zcy to dobrze?" Michał

Drogi Boże
czekam na wiosnę a jej ciogle niema. Nie zapomnij o niej.
Marek


Kochany boże!
Staram się najlepiej jak umiem.
Adam




Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Listy dzieci do Boga” (zebrali S. Hample i E. Marshall).

Miłego weekendu!








  

  

















14 grudnia 2017

Sanki i choinka

To był przepiękny weekend. 
Słońce, śnieżnobiały śnieg, wyprawa do sanki i późny powrót do domu.
Lubię takie powroty, kiedy dzieci zmęczone zabawą na powietrzu zasypiają a my jedziemy i podziwiamy jak dzień się chyli ku nocy. Czasem słuchamy muzyki, czasem rozmawiamy, czasem bierzemy kawę na wynos mimo iż późna pora. Lubię to bardzo! 
W domu pachniało bułeczkami z kardamonem, zapuściliśmy Ekspres Polarny i na salony weszła Choinka :) Bombki poszły w ruch i ta jedna z ulubionych z Olafem poszła w drobny mak, ale Tosiuli wszystko się wybacza :) Większość ozdób mamy od lat co bardzo sobie cenie, są nawet moje z dzieciństwa a w tym roku dołączyły tylko trzy drewniane misie i drewniane sanki.
A kiedy dzieci spały i w domu w końcu zrobiło się cicho, zasiadłam na chwilę w huśtawce i raczyłam się widokiem choinki.





























11 grudnia 2016

Pierniki, narty biegowe i wujek Mikołaj :)

Piątkowe popołudnie spędziliśmy w domu naszych dobrych znajomych. Było wielkie pieczenie i zdobienie pierniczków. Było bardzo gwarnie, bardzo wesoło i bardzo długo. Najpierw przy dużym stole, na którym znajdowały się przeróżne kolorowe posypki i lukry, dzieciaki ozdabiały pierniczki. Później nagle pojawił się Mikołaj, zanim poszłam usypiać Tosie zdążyłam usłyszeć głos Mili: to chyba tata i nasza Hania skacząca i krzycząca to tata, to tata :) śmiechu była co nie miara. Mikołaj (wujek Jacek w przebraniu świętego) obdarował nas darami, mi się trafił wielki słój ogórków kiszonych, był też miód, domowy sok z jabłek i wiele łakoci. Kiedy pierniki były gotowe i dzieci poszły szaleć na górę, wieczór rozpoczęli dorośli :) Rozmowy, dużo dobrego humoru, żartów i bardzo dobrego jedzenia gospodyni Eli. Uwielbiam klimat tego domu, kominek, pełno świec, koszy i przedmiotów, które tworzą bardzo rodzinną i przytulną atmosferę. I kuchnia pełna przypraw, pięknych naczyń i przede wszystkim smacznych potraw. Po prostu nie chce się z tamtą wychodzić, dosłownie. Ponad rok temu pierwszy raz spotkaliśmy się u Eli i Jacka na grillu. Nasze dziewczyny chodziły wtedy razem do przedszkola i tak od słowa do słowa jakoś żeśmy się umówili. Wybraliśmy się w pewne sobotnie południe, piechotą z Biśkiem na smyczy i dziećmi w rikszy. Myśleliśmy że idziemy na trzy, cztery godzinki wspólnego grillowania, a wróciliśmy w niedziele o godz. 21 z dwoma rowerami pod pachą. Między czasie były szaleństwa dzieci w basenie, na trampolinie, nocowanie wszystkich w salonie, był wyjazd nad rzekę, ognisko, wspólne gotowanie, kilka kaw z ciastem i rozmowy do rana. I tak już zostało. Za każdym razem kiedy się spotykamy jest pysznie, wesoło i zdecydowanie długo. Nawet z dwutygodniową Tosią grillowaliśmy wspólnie do godziny pierwszej nad ranem i jak na razie to była nasza najkrótsza wizyta :)
I tym razem nie było inaczej, kiedy po raz kolejny zbieraliśmy się do domu (a było już przed północą). Gospodarz wyciągnął narty,  a nart biegowych w tym domu nie brakuje, a że miejsca dookoła sporo to nie trzeba było długo nas namawiać. Po pierwszych narciarskich krokach nasz Jasio złapał bakcyla i do domu wróciliśmy o 2 nad ranem z pełnym narciarskim wyposażeniem !
Zdjęć niewiele ale szczerze powiedziawszy szkoda czasu było na zdjęcia :) 
To był cudowny wieczór i noc. Dziękujemy!!!