Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lanckorona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lanckorona. Pokaż wszystkie posty

21 maja 2018

Stara dobra przyjaciółka

Najczęściej kiedy coś mi doskwiera, uwiera i zajmuje moją głowę, lubię spędzić dzień po swojemu.
Pojechać gdzieś na chwile, nie za daleko, nie za blisko, tak żeby pomyśleć, nacieszyć oko, zjeść coś pysznego, wypić w spokoju kawę i wrócić  wieczorem do domu.
Jak uda mi się przywieźć jeszcze zdjęcia albo na przykład ładną miseczkę to już w ogóle pełnia szczęścia.
I wtedy najlepsza jest moja dobra stara przyjaciółka Lanckorona :)


















26 czerwca 2017

Lanckorona

Wyszłam po cichutku i zamknęłam za sobą drzwi. Zostali sami na cały dzień, wzięłam trzy głębokie wdechy, aparat, najpotrzebniejsze rzeczy i kubek z kawą. Zapakowałyśmy się z dziewczynami do samochodu i ruszyłyśmy przed siebie do Lanckorony.
Sielska, spokojna, cicha. Taką jaką lubię, zwyczajna - niezwyczajna, wyjątkowa w swojej prostocie.
I choć jest już bankomat a w Barce można płacić kartą to nadal moja Lanckorona.
Wędrując malutkimi uliczkami dociera do nas obłędny zapach świeżego pieczywa, idziemy do jedynej w miasteczku piekarni, kupujemy chleb, drożdżówki z truskawkami. Jesteśmy zachwycone!
Później kawa, ciasto w przepięknym ogrodzie Arki, rozmowy, zdjęcia i krótki spacer. 
Malutkie domki, uliczki, błękitna brama, dużo zieleni, kwiatów. Moja Lanckorona z której przywożę kolejną piękną ceramikę, tym razem filiżankę i trzy kubeczki. Z każdych moich wyjazdów do tego miasteczka przywożę coś pięknego, by później w domu  móc delektować się miłymi wspomnieniami.
Wracamy do "magicznego ogrodu" by w cieniu drzew zjeść pierogi, schłodzić się przy szklaneczce lemoniady, piwa, wody, jak kto lubi :) 
A kiedy powoli zbliża się ku wieczorowi wracamy szczęśliwe, zmęczone, z dopieszczonym podniebieniem do domu. 
Wracam stęskniona by ucałować, nakarmić, przytulić. Wracam do domu poczytać na dobranoc i przykryć kołderki. A apotem kiedy cisza w domu siadam w fotelu, robię sobie herbatę w nowej filiżance i opowiadam P. jak było. A było wspaniale! 
























8 września 2014

Lanckorona

O Lanckoronie marzyłam od dwóch lat odkąd przeczytałam o niej u Mimi. Marzyłam o małej wsi gdzieś na Pogórzu Karpackim. 
Nie wiedziałam o niej wiele ale to co przeczytałam w Dobry Wiatr wystarczyło by się zakochać.
Najpierw w opisie, zdjęciach potem w drobiazgach, szczegółach takich jak ukwiecone ogródki, wąskie uliczki, stare drewniane domy. Mały ryneczek, kilka ławek, zieleń i studnia ozdobiona słowami piosenki Marka Grechuty: "Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy..." 

Jak pisała Mimi w swojej książce Dobry Wiatr:
 "Myślę sobie, że jest tu jakaś uwodzicielska siła. W takim miejscu już po godzinie człowiek staje się spokojniejszy, wyciszony, zaczyna wolniej spacerować oraz odnajduje źródła tęsknoty. Tu jest ta inność, której zawsze poszukuję. Tu czas nie pogania, wręcz przeciwnie - zwalnia. Można rozkoszować się ciszą, naturą i pięknem. Jak dobrze mieć cię blisko, piękna Lanckorono!

I taka właśnie jest - sielska, malownicza i wyjątkowa. Jest niesamowity spokój i klimat, który uwielbiam.
Nie znajdziecie tu wielu sklepów, nie ma bankomatu, barów szybkiej obsługi.
Jedna prawdziwa piekarnia w której jakby czas się zatrzymał, kilka uroczych kawiarni, galerii. 

Miejsce wyjątkowe, do którego na pewno wrócę nie raz. Może tej zimy na święto Anioła Lanckorońskiego?