29 listopada 2017

18 listopada 2017

7. Jesienna dziewczyna

Kochana nasza,
Siedem pięknych wspólnych lat za nami,
Modlę się za piękne chwile, które przed Tobą,
Bądź szczęśliwa, kochana,
Rośnij zdrowa, uśmiechaj się,

Szczęścia Córeczko!

















21 października 2017

Góry moje, wierchy moje...

Jesienią tęsknota do gór jakby trochę większa, silniejsza potrzeba wędrówki z plecakiem. Z tyłu głowy smak i zapach kanapek z konserwą i gorącej herbaty z termosu. Potrzeba spokoju, błogiej ciszy w głowie i wysiłku w nogach. 
Kiedy byliśmy młodsi to góry były naszym miejscem na ziemi, nie było życia bez gór, bez lasu, to tam odnajdywałam spokój i odpowiedzi na wiele pytań. Tam miał stanąć nasz dom, tam miały się wychować nasze dzieci i choć życie inaczej się potoczyło to miłość do gór, tej ciszy i zapachu wiatru  wciąż żywa i silna.
Coraz częściej tęsknie za szlakiem, za  ciężkim plecakiem, namiotem, za zachodem słońca gdzieś tam w górach wysoko, za ludźmi z którymi tak wiele nas łączy. Za cichym westchnieniem, zachwytem z przeżytego dnia, za ogniem ciepłym, cichym, który koi zmęczone ciało. 
Czas w górach to jedno z najpiękniejszych chwil, które pamięta się cale życie.
Chodzimy z dziećmi w góry i głęboko wierzę, że ta część z nas przejdzie i na nich, że góry nauczą ich pokory, pokażą spokój i piękno życia, że tam wysoko na szlaku spotkają dobrego człowieka. I że będą tu wracać zawsze.
I dziś obiecuje sobie jedno, że gdy zima zasypie doliny, my będziemy gotowi i znów ruszymy w góry. I to nie raz!