3 lutego 2020

Słonecznie


Trochę zimowego słońca. Tego domowego i tego ze spaceru.
Uwielbiam!
Nic mi tak tego roku nie doskwiera jak brak słońca. Nawet brak śniegu jakoś zniosłam dobrze.
Ale słońca potrzebuje w ilościach nie ograniczonych.
Wiem, że nic twórczego nie odkryłam ale mam wrażenie że z wiekiem taka słoneczna pogoda potrafi zmienić mój nastrój i podejście diametralnie.
Cieszę się na taki weekend, kiedy za dnia przy dziennym świetle mogę napić się kawy w ulubionym kubku, w ulubionym fotelu.
Cieszę się, że mogę iść na długi na spacer z Biszkoptem i widzę piękne trawy, niebo.
W ostatnim czasie weekendy są moją oazą i czekam na nie jak nigdy przedtem.
Po tygodniach bieganiny, zajęć dodatkowych, odrabiania lekcji i pamiętania co które ma przynieść na jutro do szkoły w sobotę wstaje i jedyne nad czym się zastanawiam to to na co mamy ochotę na śniadanie.
I ogromnie sobie cenie weekendy z ten luksus:)
























22 stycznia 2020

Norwegia

Ten wspólny czas był wyjątkowy. Dla chłopca, dla mnie, dla nas wszystkich.
Polecieliśmy do taty, do Norwegii.
I choć jeszcze kilkanaście godzin przed wylotem nic na to nie wskazywało, że polecimy to jednak się udało. 
Jestem tak bardzo wdzięczna i szczęśliwa!
Kiedy mnie i chłopca dopadł na dzień przed wylotem wirus żołądkowy byłam pewna, że zostaniemy w domu. 
Hania przepłakała pół dnia, chłopiec leżał ze smutnymi oczami.Tak bardzo czekali na ten wyjazd, na lot samolotem, na spotkanie z Tatą.
Na szczęście moja determinacja i szczęście sprawiły, że czuliśmy się na tyle dobrze, że zdecydowałam się na samodzielną podróż z trójką dzieci :)
Pobyt na lotnisku, odprawa i sam lot okazał się cudowny. Byłam zaskoczona jak cała trójka potrafiła się zdyscyplinować, jak sprawnie wszystko poszło i jaką wzbudzili sympatie podróżujących.
Ich otwartość i ciekawość sprawiły że byli cudownymi kompanami podróży.
Byłam tak szczęśliwa, że udało nam się wyruszyć, ze nie miałam żadnych oczekiwań i planów wobec wyjazdu jak tylko pobyć razem, wszyscy w piątkę.
Nic nie musieliśmy. Nigdzie się nam nie śpieszyło, nie planowaliśmy ani zwiedzać ani nigdzie być na czas. Nie mielimy żadnej listy do odhaczenia.
Robiliśmy tylko to co chcieliśmy i to co sprawiało nam radość.
Gotowaliśmy, piekliśmy, piliśmy kawę.
Spacerowaliśmy, łapaliśmy słońce, podziwialiśmy piękne widoki.
Robiłam zdjęcia, obserwowałam norweskie domy, wystawy sklepowe.
Wieczorami czytaliśmy, graliśmy w gry. Przeróżne. I karty, i w cztery rzędy i ulubione statki.
A gdy dzieci zasnęły, leżeliśmy na sofie i rozmawialiśmy.
To był przecudowny czas! Najlepszy jaki mógł się zdarzyć!