9 sierpnia 2018

Migawki

Są takie dni, kiedy najlepiej potraktować je półżartem pół serio. Śmiać się i żartować mimo wszystko, nie przejmować się, że w drodze na basen zderzak ci odpada bo znalazł się pomocny Pan, który uratował sytuację. Czasem słońce czasem deszcz.
Obecnie przechodzimy etap buntu dwulatka.Emocje sięgają zenitu a moja cierpliwość  szwankuje bardzo.
Dziś kilka zdjęć z końcówki lipca, z basenu i wizyty na wsi.
A ja już jestem bardziej w klimacie turkusowej wody i pakowania :)
Następnym razem odezwę się z Chorwacji :)




















23 lipca 2018

Domowe przyjemności.Burza.Rzeka.


Kolejny weekend. Trochę słońca, trochę deszczu.
Nieplanowany, bez pośpiechu z domowymi przyjemnościami. 
Z dłuższym śniadaniem, kawą mrożoną i wieczornym leczem.
I porządkami. No cóż w końcu kiedyś trzeba :)
I praniem. Jednym, drugim i trzecim.
I nawet nie wiecie jak to sobotnie pranie, rozwieszone na słońcu mnie ucieszyło. Bardzo!
Niedzielny słoneczny poranek i szybkie pakowanie. W niedziele byliśmy w Naszej Nieznajowej. 
Wzięłam prawie wszystko, jak nie ja. Nawet olejek do opalania. Prawie bo gumki do włosów zapomniałam a pech chciał była mi naprawdę potrzebna :)
W tą niedziele niebo w Nieznajowej było pełne chmur.
Była burza z piorunami, którą przeczekaliśmy w samochodzie. Patrzyliśmy na mokre szyby i biednego flaminga, która postanowił poczekać na brzegu.
A potem wyszło słońce. I były dziecięce buzie pełne uśmiechu i zabawa.
Mimo, że już nie w wodzie a na brzegu to i tak radośnie.
Myślę, że mimo deszczu, burzy i przerwy w kąpieli to był bardzo udany dzień.
A Nieznajowa po burzy wygląda cudownie. Zresztą dla mnie zawsze!






















21 lipca 2018

W deszczu

Lało u nas cały tydzień od rana do wieczora praktycznie.
Co można w takie dni robić?
Można na przykład pojechać w kaloszach na zmianę z kierpcami w podróż służbową z mężem.
W dodatku w Tatry i jeszcze okrężną drogą :)
Można zjeść dobry posiłek w Koszycach, posiedzieć, pogadać w miłym miejscu.
Można pójść na spacer. W deszczu. W kaloszach, żółtym sztormiaku.
Można spojrzeć w niebo, tajemnicze, chmurne.
Potem usiąść i rozgrzać się ciepłą kawą i rabarbarowym z bezą.
W drodze powrotnej zatrzymać się po oscypek by nazajutrz zjeść z dziewczynami w pracy.
Taki dzień nam się trafił. Fajnie było :)