Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kulinarnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kulinarnie. Pokaż wszystkie posty

16 marca 2020

Mącznie :)

 

Osładzamy sobie siedzenie w domu i naukę zdalną. Wpadliśmy w szał gotowania, pieczenia i oglądania bajek. Mam wrażenie, że wszystko co się toczy wokół jedzenia. Co na obiad? co na deser? kiedy pizza a kiedy gofry? Ilość mąki jaką zużyłam w ostatnich dniach jest przerażająca :) 





























30 grudnia 2019

"Kasza, królowa podkarpackich stołów"

Piękna niedziela  spędzona w Etnocentrum Krosno i wspaniałe warsztaty kulinarne.
"Kasza, królowa podkarpackich stołów"zdobyła nasze serce.
Ach jak wspaniałe popołudnie na nas czekało w pięknej, dużej kuchni.
Wszyscy byliśmy zachwyceni!
Hania uwielbiam uczestniczyć w wszelkiego rodzaju warsztatach a zwłaszcza kulinarnych. Lubię jej zapał do kucharzenia :)
Jasio mieszał, doprawiał, wbijał jajka i formował. Na koniec stwierdził, że kupi sobie knajpę :)
Tosia szalała i zajadał placuszki, zwłaszcza te słodkie, z kaszy jaglanej z jabłkami i cynamonem.
A idealnym zakończeniem dnia okazał się króciutki spacer po krośnieńskim rynku. 
Zachwyt i zdziwienie Tosi olbrzymią choinką, chłopca ciekawość makietą i Hania zachwycona światełkami. 
Było pięknie!









11 grudnia 2016

Pierniki, narty biegowe i wujek Mikołaj :)

Piątkowe popołudnie spędziliśmy w domu naszych dobrych znajomych. Było wielkie pieczenie i zdobienie pierniczków. Było bardzo gwarnie, bardzo wesoło i bardzo długo. Najpierw przy dużym stole, na którym znajdowały się przeróżne kolorowe posypki i lukry, dzieciaki ozdabiały pierniczki. Później nagle pojawił się Mikołaj, zanim poszłam usypiać Tosie zdążyłam usłyszeć głos Mili: to chyba tata i nasza Hania skacząca i krzycząca to tata, to tata :) śmiechu była co nie miara. Mikołaj (wujek Jacek w przebraniu świętego) obdarował nas darami, mi się trafił wielki słój ogórków kiszonych, był też miód, domowy sok z jabłek i wiele łakoci. Kiedy pierniki były gotowe i dzieci poszły szaleć na górę, wieczór rozpoczęli dorośli :) Rozmowy, dużo dobrego humoru, żartów i bardzo dobrego jedzenia gospodyni Eli. Uwielbiam klimat tego domu, kominek, pełno świec, koszy i przedmiotów, które tworzą bardzo rodzinną i przytulną atmosferę. I kuchnia pełna przypraw, pięknych naczyń i przede wszystkim smacznych potraw. Po prostu nie chce się z tamtą wychodzić, dosłownie. Ponad rok temu pierwszy raz spotkaliśmy się u Eli i Jacka na grillu. Nasze dziewczyny chodziły wtedy razem do przedszkola i tak od słowa do słowa jakoś żeśmy się umówili. Wybraliśmy się w pewne sobotnie południe, piechotą z Biśkiem na smyczy i dziećmi w rikszy. Myśleliśmy że idziemy na trzy, cztery godzinki wspólnego grillowania, a wróciliśmy w niedziele o godz. 21 z dwoma rowerami pod pachą. Między czasie były szaleństwa dzieci w basenie, na trampolinie, nocowanie wszystkich w salonie, był wyjazd nad rzekę, ognisko, wspólne gotowanie, kilka kaw z ciastem i rozmowy do rana. I tak już zostało. Za każdym razem kiedy się spotykamy jest pysznie, wesoło i zdecydowanie długo. Nawet z dwutygodniową Tosią grillowaliśmy wspólnie do godziny pierwszej nad ranem i jak na razie to była nasza najkrótsza wizyta :)
I tym razem nie było inaczej, kiedy po raz kolejny zbieraliśmy się do domu (a było już przed północą). Gospodarz wyciągnął narty,  a nart biegowych w tym domu nie brakuje, a że miejsca dookoła sporo to nie trzeba było długo nas namawiać. Po pierwszych narciarskich krokach nasz Jasio złapał bakcyla i do domu wróciliśmy o 2 nad ranem z pełnym narciarskim wyposażeniem !
Zdjęć niewiele ale szczerze powiedziawszy szkoda czasu było na zdjęcia :) 
To był cudowny wieczór i noc. Dziękujemy!!!
















23 listopada 2014

10# Weekend w naszym domu

Na dworze coraz zimniej, nieprzyjemniej, za oknami ciemno a my czekamy na pierwsze płatki śniegu.
Nie chce się nigdzie wychodzić, mam ochotę tylko na książkę i dobre jedzenie.
Ostatnio mi nie po drodze było z kuchnia ale w ten weekend z wielką przyjemnością zrobiłam wegetariańskie burgery, mleko sojowe oraz przygotowałam weekendowe śniadania. Zazwyczaj przygotowuje je P. :) więc mam nadzieje na swój wielki powrót do gotowania:)))
Zaczęliśmy robić kalendarz adwentowy, wymyślamy zadania do niego, myślę o ozdobach świątecznych i wystroju naszych czterech ścian. Bardzo dużo przyjemności mi sprawia przestawianie, dekorowanie i zdecydowanie wolę zakupy do domu. W tym roku planuje dobrze się przygotować i już zaczynam prace związane ze świątecznymi dekoracjami, prezentami oraz kulinarnymi niespodziankami.
Niebawem podzielę się z Wami naszym przedświątecznym  czasem.